DanakilBike 2015

Przez przełęcze do Gondaru

IMG_0268

O poranku ze zdziwieniem odkrylismy, ze wokol obozowiska… nie ma zadnych dzieci! Nie zdazylismy jeszcze zlozyc namiotu, gdy na horyzoncie pojawilo sie kilku pasterzy przygladajacych nam sie z duzej odleglosci. Podeszli do nas sie przywitac i po chwili odeszli. Poranek byl rzeski. Czekal nas piekny dzien.

Pierwsze 20 km wiodlo delikatnie pod gore. Wlasnie mielismy sie zatrzymac w napotkanej wiosce na sniadanie, gdy niespodziewanie zza plecow wyskoczyla nam grupa okolo trzydziestu kolarzy szosowych, pokrzykujac wesolo znikneli za kolejnym wzniesieniem.

Injera 2

Injera z miesem i sosem fasolowym

Na sniadanie byla injera (indżera). Podobnie jak na obiad i kolacje. Bodaj kazde danie tradycyjnej kuchni etiopskiej sklada sie z injery, czyli rodzaju gabczastego kwasnego nalesnika ze sfermentowanej maki oraz bardzo pikantnego sosu np. z fasolki lub grochu. Czasem do injery jest mieso. Sosy sa bardzo dobre, choc piekielnie ostre, natomiast injera, hmmm, trzeba przywyknac. Zdecydowana wiekszosc bialych podroznikow woli zjesc cokolwiek innego jesli tylko jest jakis wybor. W duzych miastach mozna upolowac ryz lub spaggetti.

Zjechalismy nieco do wysokosci ok. 1700 m n.p.m. i wieksza czesc dnia jechalismy po plaskowyzu. Solidny podjazd na przelecz o wysokosci ok. 2300 m n.p.m. zaczal sie dopiero na koniec dnia za Adis Zemen. Wjechalismy na wysokosc 2100 m, gdy podbiegl do nas wiesniak, ktory serdecznym gestem zaprosil nas na noc do siebie. Razem z kilkuletnia corka niosl wode do swojej lepianki (pierwszy mezczyzna niosacy wode, ktorego widzielismy).

dfdfd

Nocleg u gospodarza w drodze na przelecz 2300 m n.p.m.

Chata byla na zboczu kilka metrow ponizej glownej drogi. Rozpościerał się stad niesamowity widok na doline, z ktorej sie wspinalismy i okoliczne szczyty. Gospodarz wskazal nam spory plaski teren miedzy snopami siana – miejsce na oboz bylo idealne. Dlugo siedzial kilka metrow od nas wraz z kilkorgiem swoich najmlodszych dzieci wgapiajac sie w krajobraz oraz przede wszystkim w nas krzatajacych sie wokol namiotu. Udalo nam sie nawet zamienic kilka prostych zdan po amharsku z wesola gromadka.

Gospodarz

Serdeczny gospodarz Msganw wraz z rodzina, ktory zaproponowal nam miejsce na nocleg.

O poranku Msganw (czyt. mniej wiecej Muskano), bo tak mial na imie gospodarz, przyniosl nam kilka jajek ugotowanych na twardo. Byly pyszne. Zrobilismy sobie pamiatkowe zjecie i ruszylismy w droge. W najblizszej wiosce zatrzymalismy sie na injere. Byla gigantyczna, miala dobre 60 cm srednicy i dalismy rade zjesc najwyzej polowe. Cala gromada dzieci przygladala nam sie z zaciekawieniem.

Zjadamy gigantyczna injere
Zjadamy gigantyczna injere z sosem fasolowym i popijamy herbate. Na zewnatrz juz czeka gromada dzieci.

Po wdrapaniu sie na przelecz 2300 m n.p.m. czekal nas dlugi, przyjemny zjazd az do ok. 1850 m n.p.m. Spotkalismy starszego sakwiarza Otmara z Niemiec, ktory mial zaledwie 8 kg bagazu upakowanego w oldschoolowe tylne sakwy. My co prawda mamy po 30 kg na glowe, lecz za nic w swiecie nie zamienilibysmy sprzetu biwakowego na noclegi w hotelikach. Rowerzysta uprzedzil nas o przeszkodzie – od Debarku przez kolejne 100 km droga jest niemal calkowicie nieprzejezdna dla rowerow ze wzgledu na przebudowe. On sam przejechal ten odcinek w terenowym samochodzie. Zobaczymy.

Druga przelecz byla troche nizsza 2100 m n.p.m., lecz takze dosc wyczerpujaca. Po intensywnym dniu dotarlismy do Gondaru. Ruiny kompleksu zamkow i palacy sa na liscie swiatowego dziedzictwo UNESCO, co czyni Gondar bardzo turystycznym miastem. Tu zostaniemy jeden dzien aby pozwiedzac.

 

2 odpowiedzi do artykułu “Przez przełęcze do Gondaru

  1. Janina Mokrzan

    Podoba mi sie to co oglądacie.Opisy są fantastyczne. czytając czuje jakbym z wami pedałowała. Dobrze że zamieszczacie fotki , łatwiej wyobrazić sobie życie tych ludzi. jak się porozumiewacie?
    Buziaczki Mama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *