DanakilBike 2015

Rowerem z Bahir Dar wzdłuż jeziora Tana

 

DanakilBike2015

Dlugo czekalismy na ten dzien. Po wielu przeciwnosciach wreszcie moglismy wsiasc na rowery i pojechac przed siebie! Hurra! Przy wyjezdzie z Bahir Dar pojechalismy malowniczym kilkukilometrowym bulwarem nad jeziorem Tana. Wielu miejscowych zazywalo kapieli nad kamienistym brzegiem jeziora (choc raczej ze wzgledow higienicznych niz relaksacyjnych). Egzotyczna roslinnosc kryla wiele gatunkow ptakow, ktorych pocwierkiwanie, kwilenie, huhanie i swiergotanie tworzyly niesamowite symfonie.

Droga do Gondaru to wygodny asfalt, z poczatku bez duzych roznic wysokosci. Na niemalze kazdym jego odcinku wzdluz drogi chodza ludzie, jeden za drugim, czesto niosac na glowie lub plecach worki, torby czy obszerne misy. Z dala od wiekszych miejscowosci najczesciej widuje sie kobiety i dzieci noszace plastikowe kanistry z woda.

DanakilBike2015

Dzieci. Duzo dzieci. Wszedzie sa dzieci. Nawet, gdy ich pozornie nie widac w zasiegu wzroku raz po raz rozlega sie glosne wolanie „You! You! You!…” z zaraz potem „money! money! money!…” i calymi gromadami wyskakuja z pól, zza krzakow, wybiegaja z podworek lub z domow lub po prostu biegna co sil po drodze w strone farendżi (z wloskiego „obcokrajowiec”). Potem taka gromada najczesciej kilkunastu rozesmianych od ucha do ucha dzieciakow biegnie przy rowerze krzyczac i piszczac zaslyszane anglopodobne zwroty, ktorych znaczenia nie rozumieja np. „Where are you go”. Wyciagaja raczki i z natarczywoscia domagaja sie banknotow. Przewaznie sa uciazliwe, choc niegrozne. Niestety czesto sie zdarza, ze rzucaja za nami kamieniami. Jednago razu zostalam przy drodze, by zrobic Marcinowi zdjecie z duzej odleglosci na zjedzie. Gdy zaczelam odjezdzac z dziesiatka dzieci uwiesila mi sie na sakwach. Przegonilam je, co wyraznie im sie nie spodobalo. Przez plecy mialam przewieszony aparat z dlugim obiektywem 50-150 mm, odjechalam na jakies 30 m, gdy poczulam, ze jeden z rzuconych przez dzieci kamieni trafia mnie w plecy! Tuz obok aparatu, ufff, bylo blisko… Chwile pozniej zorientowalam sie, ze brakuje tez pomadki z duzym filtrem, ktora mialam w bocznej kieszeni torby na kierownice. A niech to!

Pierwszy nocleg na dziko. DanakilBike2015

Pierwszej nocy postanowilismy sie rozbic na dziko. Lichy zagajnik eukaliptusowy nad niewielkim kanionem ciurkajacej rzeczki wygladal na odpowiednie miejsce. Poczekalismy, az zacznie zmierzchac, by nie byc zauwazonym przez wciaz wedrujacych wzdluz drogi ludzi. Siup! I w las! Pach! Pach! Namiot stoi! Fruuu! rowery zakryte plachta. Szybka akcja i juz lezymy w niebywale jasnym swietle ksiezyca i gramy w makao. Wkrotce zasypiamy robiac zaklady ile rano bedzie dzieci, gdy sie obudzimy. Noc mija spokojnie, choc budzimy sie kilka razy. Najbardziej we znaki dala znac sfora psow zajadle ujadajaca, ktora wydawala sie zblizac.

6 odpowiedzi do artykułu “Rowerem z Bahir Dar wzdłuż jeziora Tana

  1. Janina

    Super, przygody od samego początku wyprawy. Co warta byłaby wyprawa bez przygód -nuda, a wy musicie być czujni ……powodzenia

  2. Janina Mokrzan

    Siedzimy z Panią Majką i dokładnie wczytujemy się w kazde słowo. Teksty są super. Czujemy jak rozjasnia sie nam nasz dojrzały mozg z powodu tresci ktore przekazujecie a wiedze na ten temat dotychczas mielismy dos skąpą.Gdybyście byli mało czujni to te rozkoszne dzieciaki obrabowały by was doszczętnie. Krajobraz przepiękny, czekamy na następne wieści
    mama i Pani Majka buziaczki

  3. AGNIESZKA Z IZABELINA

    cześć Rodzino w Etiopii i Rodzino we Wrocławiu! Janino, trzymaj się. Madziu, Ty też !
    pozdrawiam Was serdecznie 🙂

  4. Michał

    No to już wiecie o co chodzi 🙂

    Gratuluję dzikiego biwaku! To nie lada wyczyn w Etiopii, tak ukryć się przed miejscowymi.

    Where are you go będziecie słyszeć codziennie, wielokrotnie. Tak długo, że sami zaczniecie to uważać za poprawną gramatycznie formę 😉

  5. Madzia Autor

    Rodzino – dziekujemy za mile slowa i tez pozdrawiamy 🙂
    Michale – dziki biwak udal sie nam to wiecej niz raz! 😀 choc faktycznie jest to niezwykle trudne! A dzieci….ech…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *