Zboże, kukurydza czy ściernisko fat łyka wszystko

Im dłużej jadę tym bardziej jestem pewien, że taką trasę na krechę przez Polskę nie dało by się przejechać innym rowerem niż fatbike. Generalnie staram sie wykorzystywać na ile się da drogi, dróżki oraz ścieżki. Ale czasami po prostu nie ma innego wyjścia jak pojechać przez pole lub las. Dzisiaj więcej o zmaganiu się z uprawami rolniczymi.

Nieprzypadkowo wybrałem sobie termin startu wyprawy na początek sierpnia. To półmetek żniw. Pola ze zbożem są skoszone albo właśnie koszone. Czasami – tak jak trzeciego bodajże dnia trafiam na pole, które jak na zamówienie obrabiają „Bizony” (kombajny). Po ścięciu jęczmienia, żyta czy owsa zostaje ściernisko czyli pole z wystającymi na ok 10-20 cm źdźbłami. Grube opony fatbike radzą sobie z nimi doskonale, aczkolwiek hałas podczas jazdy jest bardzo niepokojący. Jakby za chwilę te wystające sztylety miały się wbić w miękką oponę.  Ścierniska lubię, są twarde – opony suną szybko.

20160805_115622_resized 20160805_115631_resized 20160802_144906_resized

Niestety kolejnym etapem obróbki pola jest zaoranie go. Tysiące wystających patyczków znika w odmętach bruzd. Nie kaleczą już biednych opon. Ziemia robi się luźna i miękka. Da sie po tym jechać ale już nie tak szybko. Gorzej jeśli jedzie się pod górę. Duży bagaż daje o sobie znać i rower czasami się tak zapada, że nogi buntują się. Doskonale sprawdzajają się górskie przełożenia Specialized Fatboy. Ciekawostką jest, że jest ich tylko 10. To nowa moda w MTB – napędy pozbawione przedniej przerzutki.

20160809_104206_Richtone(HDR)_resized 20160810_161819_resized 20160810_161840_resized 20160811_191838_resized 20160811_191838

Zdecydowanie gorzej na przeoranym polu będzie, gdy spanie deszcz. Aż nie chcę nawet myśleć.

Szanując pracę i własność innych staram się nie jeździć przez pola na których coś rośnie. Czasami jednak nie mam innego wyjścia… Dwa razy był to jęczmień lub pszenica. Na szczęście raz jechałem po położonych – pewnie przez ulewę lub grad – całych łanach. Jedzie się po tym jak po materacu – można wręcz powiedzieć: sienniku.  Za drugim razem nie było tak łatwo, ale udało się pojechać po śladach traktora który zrobił minimalną przecinkę.

20160802_143654_Richtone(HDR)_resized 20160802_174707_resized

Rzadko, ale jednak zdarzają się łąki. Oczywiście najlepiej aby to były takie z reklamy „Milki”. Nie, nie. Nie fioletowe, tylko równiutko przycięte. Taka była raz – na lotnisku w Kazimierzu Biskupim. Zazwyczaj jednak trawa jest wyższa. Gorzej gdy trafiam na całkiem dzikie łąki z kępami traw. Wśród zielska nie widać ich i rower podskakuje niczym młody źrebak.

Gdy pierwszy raz trafiłem na ściernisko po rzepaku chwilę się zastanawialem co tutaj rosło. Wystające badyle miały większą średnicę niż zboża i były rzadziej rozmieszczone. Uderzenia o opony i ramę roweru są głośniejsze i bardziej agresywne. Gdy jadę na przełaj po takim polu staram się – wbrew pozorom – wybierać obszary gdzie wystające łodygi są dluższe. One są bardziej wiotkie i uginają się pod naporem koła. Te krótkie są sztwniejsze i bardziej próbują się wbić w oponę. Jedyny problem z tymi dłuższymi, że wchodzą w konflikt z… pedałami które atakują źdźbła od góry miażdżąc zboże.
20160805_185316_resized

Wyższym stopniem wtajemniczenia jest jazda w burakach cukrowych. To niskie rośliny o dużych szerokich liściach. Niestety trudno jest jechać pomiędzy zagonami nie niszcząc ich. Dlatego ten jeden raz wolałem poprowadzić rower.
No i na koniec numer jeden w zestawieniu. Postrach wszystkich podróżujących na szagę. Kukurydza. To był do niedawna największy koszmar. Zielona wysoka ściana wydawała się kompletnie  nie do przebrnięcia. Aż do czasu pierwszej próby. Da się. Łodygi są sadzone w rzędach o nieco mniejszym rozstawie niż szerokość roweru z sakwami. Dlatego aby nie uszkodzić roślin trzeba rower prowadzić. Jazda oznacza łamanie co którejś łodygi.

This Post Has One Comment

  1. Kreon Reply

    Miałeś szczeście że nie trafiłeś na pola rzepaku przed zbiorem .Są one praktycznie nie do przejścia pieszo a co dopiero przejechania rowerem .

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *