Piszemy z Nukus – maego miasteczka niedaleko morza Ararskiego w Uzbekistanie. Wlasnie przeyjechalismy. Dzisiaj byl ciezki dzien – wstalismy o 5.30, ruszylismy dokladnie ze wschodem slonca (7.00)  i i szybkim tempem zmierzalismy do Konye-Urgench. Zwiedzilismy je „wlocie” i o 11.00 zameldowaismy sie na granicy. O dziwo Turkmency nie robili zadnych probl;emow – tylko nas doktorek spytal czy nie zabieramy ze soba jakiejs grypy lub goraczki, potem tamoznaja (celnicy) i na koncu imigrations – tutaj sprawdzali jednak czy mamy pieczatki potwierdzajace zameldowanie sie. Za to Uzbecy nas nieco przeswietlili – zagladneli tu i owdzie do sakw i kasali pokazac apteczke. Musialem wyjascniac po kolei tabletki – czy aby na pewno to nie drag (narkotyk) lub srodki psychotropowe. W kazdym razie po 13 bylismy szczelismy z powrotem naq zimi uzbckiej. Jeszcze tylko kolejne 40 km i po dwoch podejsciach do hoteli  Nukus i Taszkient – gdzie turystow nie przyjmuja, wyladowalismy w jakims malym pensjonacie – raczej jedynym tutaj dla turyystow. Ale o dziwo spimy w jurcie – bo w pokojach nie ma miejsc. Dla nas o’k
 

This Post Has 4 Comments

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *