Ostatnie dni w Uzbekistanie

Dwa dni spędziliśmy w Bucharze - jednym z najładniejszych miast w jakich byłem. Oczywiście, jak to bywa pod koniec wyprawy brakło nieco kasy (głównie na pamiątki). Wypłacenie z karty Visa jest możliwe tylko w jednym hotelu w Bucharze. Zwiedzanie to leniwe chodzenie po starym mieście - w odróżnieniu od Chiwy - tętniącym życiem. Tak się rozleniwiliśmy (tu kawka, tam piwko) że kupowanie "podaroków" i pakowanie robiliśmy w ekspresowym tempie. W dodatku okazało się że dworzec kolejowy w Bucharze znajduje się... w innym mieście - Kalan - ok 17 km od Buchary. I co…continue reading →

Powrót

Siadłem na kanapie, przedemną szklaneczka whisky kupionej w Rydze z Colą. Mogę już napisać:"Wyprawa KumKum2010 została zakończona - wróciliśmy cało i (na razie) zdrowi."Tyle myśli naraz. Ciężko z tego coś wyłuskać do napisania. Sensownego. Treściwego.Za szklaneczką leżą trzy woreczki. Każdy zawiera piasek: jeden z pustyni Kara-Kum, drygi z Aral-Kum, trzeci z Kyzył-Kum, Obok "nieco" ceramiki z Buchary - 19 sztuk. Sakwy jeszcze zamknięte - tam czają się papierki po miejscowych, czekoladkach, wodzie, piwie, bilety, paragony, banknoty:manaty, sumy, . Dziesiątki karteczek będących zapisem podróży. Każdy z nich zawiera jakiś ładunek wydarzenia, lub nawet przygody.Tabliczka…continue reading →

Trasa rowerowa z Aschabadu do Buchary przez dwie pustynie KumKum zakonczona !

Kochani ! Po przejechaniu 1455 km na rowerach dotarlismy do konca naszej trasy rowerowej. Dwa mitczne miasta Jedwabnego Szlaku - Aszabad i Samarkanda zostaly polaczone rowerami !Dzisiaj byl ostatni dzien na rowerach i zarazem rekordowy jesli chodzi o predkosc. Nareszcie caly dzien mielismy wiatr w plecy - trzymalismy caly czas predkosc 28-30 km/h. Trasa niezbyt ciekaa - po prostu droga szybkiego ruchu, takze jechalismy wsrod ciezarowek, spalin i oczywiscie wszechobecnych klaksonow - bo on tutaj sluzy glownie do pozdrawiania. A ze kazdy chce nas pozdrowic.... latwo sie domyslec co nasze uszy o tym…continue reading →

Wyjeżdżamy z pustyni

Drogę przecięła nam okresowa rzeka, bez szans na przepłynięcie. Musieliśmy objeżdżać 5o km na przełaj. Czekaliśmy 25 godzin na jakiś transport. Zabrała nas olbrzymia ciężarówka Ural. Jedzie z nami przewodnik. Znaleźliśmy zakopanego Kamaza, który nie mógł uruchomić silnika. Próbowaliśmy pomóc, ale stalowa lina dwucentymetrowa pękła. Zostawiliśmy go. Potem zgubiliśmy drogę i jechaliśmy w stronę Kazachstanu. Uratował nas nasz GPS. Po 100 km w piachu, niewiarygodnie zakurzeni jesteśmy po drugiej stronie rzeki.continue reading →

Ruszamy na Kyzyl-Kum

Ostatnie minuty w hotelu w Nukus. Przed wczoraj kontakt z internetem gwaltownie sie urwal, wie zdjec sie nie dualo wrzucic. Mam nadzieje ze nasz administrator w Polsce (ktoremu dziekujemy za obslughe bloga !!) wrzuci je dzisiaj np wieczorem - wyslalismy je mailem, bo inaczej sie nie da.Generalnie: tutaj tez jest jesien, taka zlota. Sloneczko w pelni ale tylko 20 C. W nocy na pustyni jest ok 4C, gdy wstajemy o 6.00 jest nam piorunsko zimno, w dodatku jest ciemo - dzien trwa od 7.00 do 19.00, dla nasza krotko. Ostatnie dwa dni -…continue reading →

KaraKum prejechana !

Piszemy z Nukus - maego miasteczka niedaleko morza Ararskiego w Uzbekistanie. Wlasnie przeyjechalismy. Dzisiaj byl ciezki dzien - wstalismy o 5.30, ruszylismy dokladnie ze wschodem slonca (7.00)  i i szybkim tempem zmierzalismy do Konye-Urgench. Zwiedzilismy je "wlocie" i o 11.00 zameldowaismy sie na granicy. O dziwo Turkmency nie robili zadnych probl;emow - tylko nas doktorek spytal czy nie zabieramy ze soba jakiejs grypy lub goraczki, potem tamoznaja (celnicy) i na koncu imigrations - tutaj sprawdzali jednak czy mamy pieczatki potwierdzajace zameldowanie sie. Za to Uzbecy nas nieco przeswietlili - zagladneli tu i owdzie…continue reading →

Opuszczamy Turkmenistan

Po dwóch, ciężkich dniach jazdy (230 km) jesteśmy pod granicą uzbecką. Jutro do południa musimy ją przekroczyć. Cały czas wiatr w dziub, droga fatalna. Wczoraj mijaliśmy siedem kontroli policyjnych. Trzy razy nas zatrzymywali, ale nie ma z nimi problemów. W nocy temperatura na pustyni spada do 4 stopni.continue reading →

Wrota piekieł

Dojechaliśmy do wrót piekieł, coś nieprawdopodobnego - dziura głęboka na 70 metrów ziejąca ogniem. Przed nami 250 km i żadnej wioski ani jurty. Nabraliśmy 20 litrów wody na dwa i pół dnia.continue reading →
  • 1
  • 2