Uzbekistan i Turkmenistan – kilka spostrzeżeń o tych dwóch krajach Środkowej Azji.

Oba kraje

  • Na ulicy pieszy jest nikim. Światła są tylko dla samochodów (pieszy musi wypatrywać odpowiedniego sygnalizatora i sprawdzić, kiedy można spróbować przejść przez ulicę). W przypadku kursu kolizyjnego pieszy musi uciekać – na szczęście samochody trąbieniem ostrzegają, że należy ustąpić mu miejsca.
  • Klakson ma tutaj bardzo wiele funkcji, i jest jednym z najczęściej używanych akcesoriów w samochodzie.  Służy do informowania i może oznaczać: „uwaga jadę”, „mam pierszeństwo”, „pozdrawiam Cię”, „mam wolne miejsce – wsiadasz ?”, „i ja też”
  • Ludzie są bardzo przyjaźni. Każda rozmowa sprowadzałą się do pytania: „Adkuda”, „Kak tiebia zawut” oraz o wiek. Co ciekawe wiek podaje się mówiąc rok urodzenia a nie liczbę lat. Kolejne pytanie to „kto daje diengi (pieniądze)”. Nie mogli zrozumieć za chiny, że jedziemy bo nam sie tak podobało. I raczej nam nie wierzyli. Miejscowyz interesowało też ile kosztuje rower i ile zarabiamy.
  • Polska kojarzy się miejscowym właściwie tylko z dwoma rzeczami – katastrofą samolotu prezydenckiego, oraz z pobytem wielu Uzbeków i Turkmenów w Polsce jako żołnierzy w czasach „Sojuzu”. Inne popularne w innych krajach „polskie symbole”: Wałęsa i Jan Paweł II są tutaj nieznane.
  • W obu krajach potrawami narodowymi są szaszłyki – baranie, z wołowiny, lub z kurczaka (wieprzowiny się tutaj nie je – dla muzułmanów jest mięsem „nieczystym”) podawane z cebulą polaną octem. Fast Food to Samsy – pierożki z nadzieniem mięsnym (z cebulą), lub z ziemniakami (Kartoszka) lub z dyni (Tykwa). Także popularne sa Pielemeny – podobne do polskich „uszek”, podawane w rosole oraz Manty – pierogi w kształcie woreczków z mięsem..
  • Chleb to „Lepioszka” – płaski i okrągły placek o grubych brzegach. W miastach i wioskach jest także dostępny normalny.

10D058_076

Szaszłyki

10D067_012

Manta – pierożki „sakiewkowe”

10D058_092

Szaszłyk, cebula z octem, lepioszka

foto: (c) marcin.korzonek.info

Lepioszki – azjatycki chleb

10D066_009

Pieczone pierożki samsy

 

  • Wegetarianin ma tutaj ciężkie życie. Dla Azjatów pojęcie „wegetarianin” jest zupełnie abstrakcyjne – równie dobrze można powiedzieć im że nie możemy jeść potraw zaczynających się na literę „r”. Jeśli już jakoś to zaakceptuję, w wielu przypadkach uważają, że kiełbasa i parówki to nie mięso. W mieście jeszcze jakoś można coś znaleść do jedzenia bez kawałków mięsa (ale raczej i tak robione na kościach luba na mięsie. Na prowincji – bez szans.

Uzbekistan

  • Zarówno chodniki, jak i ulice pełne są niebezpieczeństw i niespodzianek – a to studzienki kanalizacyjne bez pokryw, wystające pręty, albo też powszechne tutaj rowy przy samej krawędzi jezdni o szerokości ok 40 cm i głębokości pół metra (!!!). Szczególnie te rowy są niebezpieczne – zarówno dla samochodów, rowerów jak i pieszych. Pojecia nie mam poco są takie potężne.
  • Ze względu na powyższe przeszkody pijanym lepiej nie chodzić po mieście.
  • Zastanawialiśmy się jakim cudem inwalidzi i osoby niepełnosprawne poruszają się w tym gąszczu przeszkód. W ciągu miesiąca widzieliśmy tylko jednego „wózkowicza”. Ich brak nas nie dziwi – nie mają szans na konfrontację z architekturą
  • Sporo policji, ale dla turystów niegroźni, a nawet przyjaźni.
  • Bardzo tanie taksówki – 20 minut jazdy kosztuje nie więcej niż 1$
  • Wymiana waluty – bardziej opłaca się dolary. W banku 1$-1620 somów. Na czarnym rynku 1$=2200 somów. Cinkciarzy szukać najłatwiej na bazarach. W obiegu znajdują się głównie banknoty o wartości 1000 som (ok pół dolara). Większych nominałów nie ma, więc pieniądze trzeba nosić w plecaku lub torbie, a nie portfelu.

10D058_205

Uzbecka waluta: somy. W obiegu są praktycznie tylko banknoty 1000 somowe (1$=2200 somów)

 

  • Po ulicach głównie jeżdżą Daewoo (=Chevrolet)

Turkmenia

  • Trudny kraj dla podróżujących, ciężko dostać wizę. Generalnie władze nie lubią turystów „luzem”. Poninien zostać on odebrany na granicy przez miejscową agencje turystyczną i pilotowany przez cały czas. Trzeba koniecznie dopełnic wszystkich formalności – najważniejszy to „registrancja” – czyli obowiązek meldunkowy – w hotelach. Ostatecznie agencja turystyczna wbija odpowiednie potwierdzenie także do paszportu – nas kosztowało to 150$ (pieczątka)
  • Wszędzie są złote pomniki nieżyjącego już Turkmenbaszy – dożywotniego prezydenta. Napisał książkę – Ruhmana, której znajomość jest obowiązkowa na studiach. Telewizja przypomina naszą – z czasów socjalizmu, tylko w nowoczesnym wydaniu (pochody, otwarcia kolejnych fabryk, mowy i wystąpienia Turkmenbaszy)

marcin.korzonek.info

Złoty Turkmenbasza z Ruhmaną w ręce

 marcin.korzonek.info

Złoty Turkmenbasza z Ruhmaną

marcin.korzonek.info

 

  • W centrum Aszabadu sygnalizatory świetlne są diodowe, do tego wszystkie posiadają informację o czasie (w sekundach) do następnej zmiany świateł (u nas takie dopiero się pojawiają). Słupy są wykonane z błyszczącej nierdzewki – jeszcze w żadnym kraju takich nie widziałem
10D062_196

 

  • Mnóstwo policji. W miastach na każdym rogu, na prowincji co 20-30 km. Głównie jest to drogówka – poza miastem polują z „suszarkami”. Ukrywają się za krzakami i budynkami.Dla turystów niegrożni.  Dosyć mało rozgarnięci

This Post Has 3 Comments

  1. mealoneinchina Reply

    Wspaniała wyprawa i blog też wygląda fantastiko! Zaraz zabieram się do czytania dalej, bo interesuje mnie ile cała podróż trwa, trasa, skąd pomysł – po prostu wszystko mnie interesuje i chyba muszę w związku z tym przeczytać bloga! :)

    Pozdr z Tokio..

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *