Wirtualny start wyprawy 
Słyszeliście o syndromie trzeciego dnia wyprawy ? Objawia się on bólem mięśni – nieprzyzwyczajonych do codziennego wysiłku, a nagle do takiego zmuszonych. Daje o sobie znać szczególnie w górach – kiedy chodzimy z ciężkim plecakiem. Czemu pojawia się trzeciego dnia ? Być może to dlatego, że w pierwszy dzień wyjazdu zazwyczaj dojeżdżamy do celu (pociągiem, samochodem), a drugiego już uruchamiamy nasze mięśnie. I nadchodzi poranek trzeciego, kiedy wstawanie nie jest takie łatwe.
Mnie ten syndrom jakoś omija, ale w tym roku, obawiam, że tak lekko nie będzie – praca i choroba nie pozwoliły mi  na treningi przed sama wyprawą. Dlatego stwierdziłem, że zasadne będzie zrobienie wirtualnego startu wyprawy. To taki mój pomysł na syndrom trzeciego dnia. Jeśli ból pojawia się właśnie w tym dniu, to trzeba go wyprzedzić. Idea jest prosta – rozpoczynamy nieco wirtualnie wyprawę o kilka dni wcześniej, żeby przyzwyczaić mięśnie i przetrwać ewentualny ból. Niestety nie mam czasu na trening rowerowy i biegowy (szczególnie, że tak do końca sie nie wykurowałem) Zacząłem wczoraj – intensywne przysiady z obciążeniem + pompki na wspornikach dozowane przez cały dzień. Rano nic nie czułem, ale to się zmieniło pod wieczór…

Joby Gorillapod

Z cyklu „rzeczy kultowe” do których zaliczam już np. czołówkę Peltz, scyzoryk Vicorinox, maszynkę benzynowa Primus Multifuel, pompkę do roweru i „Multitools” Crank Brothers dzisiaj chyba dołącza statyw Gorillapod. Mam nadzieje że to będzie ostatecznie rozwiązanie problemu statywu na wyprawie. Zawsze się łamałem czy go brać. Z jednej strony przydaje się, z drugiej strony zajmuje sporo miejsca i waży swoje. Kilka razy zabierałem małe statywy, ale nigdy nie zdały egzaminu. Z prostej przyczyny: nie są dostosowane do lustrzanek z ciężkim obiektywem (o lampie nie wspominając). Rozwiązaniem mam nadzieje okaże się statyw Gorillapod firmy Joly. Podkreślam to bo to ta właśnie firma wymysliła go..Jak zawsze pojawiło sie sporo podróbek, ale podejrzewam, że mogą nie być tak skuteczne. Najważniejsze, że utrzymuje bez problemu cały sprzęt oraz waży niedużo – 275 gramów. Liczę na to, że statyw będzie można mocować na rowerze (sakwy, kierownica) i za pomocą pilota zdalnego sterowania robić ciekawe ujęcia. Jedyna wada to może nie najniższa cena wynosząca 180 zł. Ale za dobry sprzęt trzeba płacić – oby się sprawdził.

Rozważania o spodniach
Z zakupów dzisiaj za czwartym podejściem udało się kupić getry męskie cienkie. Podobnie jak z ajoną – niby sprawa prosta, a jednak można stracić sporo czasu. Getry muszą być bo:
– są warstwą ocieplająca do spodni właściwych w przypadku niskich temperatur
– służą do spania
Wybrałem plac Zielińskiego we Wrocławiu – spory wybór stoisk. No i oczywiście getrów nie było – pani próbowała mnie przekonać że rozciągnięte i sflaczałe szare kalesony to to o co mi chodzi, ale sie nie dałem. Nie żebym się chciał podobać w nich partnerowi, ale czuć się w tym jakoś muszę :-). 20 min szperania po stoiskach i wymarzone gatki są

Dzięki temu zakupowi mam rozwiązana sprawę spodni długich – biorę jedną parę cienkich, szybkosnących (kapitalne Salewy kupione na allegro za 45 zł) – to na wyjazd, przyjazd i poruszanie się bez roweru. Jak się zrobi zimniej wkładam getry i wspomniane spodnie. A jak się zrobi jeszcze zimniej (poniżej zera) to getry, spodnie rowerowe długie i spodnie właściwe.Testowane – czuje się w tym jak w starym ocieplaczu narciarskim. Ale wygląda na skuteczne.
Jak zawsze chodzi o wagę i objętość. Getry i spodnie rowerowe zajmują miejsce wielkości dwóch pięści.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *