Ajona, Bebiko, kulka wazeliny, ważna sprężynka i Wielka Pieniawa
Jak zawsze przed wyprawą trzeba zrobić zakupy. W sumie nie sa wielkie, ale za to upierdliwe Więc tak plan na dzisiaj był taki: dentysta, apteka, papierniczy, market i rowerowy.
Dentysta
Wizyta u dentysty przed każdą wyprawą to obowiązek. Nie ma nic gorszego niż kłopoty stomatologiczne gdzieś na środku pustyni w Azji. Bylem juz miesiąc temu, ale stwierdziłem że jeszcze jest coś nie tak. Miałem rację,
Apteka
Pomny doświadczeń z zeszłych lat, nawet nie spodziewałem się, że sprawę załatwię odrazu – to było by zbyt proste. A chodzi o pastę do zębów Ajonę w rozmiarze 6 gramów. Czemu akurat ona ? Bo taka tubka o mikroskopijnych wymiarach starcza na miesiąc (na szczoteczkę kładziemy odcinek pasty wielkości główki od szpilki). Problem polega na tym, że bardziej popularny jest rozmiar 25 gramów – a to już całkiem spora kolubryna (na nasze warunki
O dziwo sprawę załatwiłem w drugiej aptece. Tutaj też szukałem zakręcanego, plastikowego pojemnika na maść z witaminą A – obowiązkowa w suchych warunkach kiedy skóra na palach pęka. Pani co prawda nie miała jakiejś innej maści w podobnym pojemniku (cobym mógł zawartość wymienić), ale podarowała mi zakręcane opakowanei wazeliny w formie kulki – gratis dodawany do zakupów produktów jakiejś-tam firmy. Kulka powinna się nadać doskonale. (ale bez wazeliny, żeby nie było….)
Ważna sprężynka Bebiko i Wielka Pieniawa
Kolejne zakupy miały być zrobione w papierniczym i markecie. Zadanie numer jeden: Notes ze sprężynką. Zwykły notes w kratkę, format A6, ale sprężynka musi być. Czemu ? Bo taki notes jest najlepszy – z jednej strony prowadzę dziennik podróży, a z drugiej są zapisywane różne informacje praktyczne. Dzięki sprężynce łatwo notesem obracać w tę i nazad. Kartki nie rozlatują się, a jak trzeba – łatwo wyrwać można. N i najważniejsze – notes po otwarciu na dowolnej stronie samoistnie nie zamyka się, jak to ma miejsce w klejonych wersjach.
Kolejny dział do odwiedzenia to dziecięcy. Z półki ściągam kaszkę mleczno-pszenną o smaku owocowym. Przydaje się w Azji – po rozstroju żołądka to chyba jedyne pożywienie, przed którym biedny organ się nie buntuje. I co ważne ma całkiem sporo energii (1700 kJ w 100 g)
| Wielka Pieniawa – czyli nasz nowy worek na wodę |
Zostaje do wyjaśnienia Wielka Pieniawa. Zakupiłem jej 5 litrów za 11 zł – w końcu jedziemy na pustynię. Przyda się. Ale tak poważnie to najtańszy pojemnik na wodę. Po wylaniu (lub wypiciu) wody, wyciągamy foliowy worek z kartonu. I to jest nasz pojemnik na wodę na pustynię. Mam już jeden 4-litrowy renomowanej firmy Ortlieb (dla porównania cena ok 70 zl). Do tego zabiorę dwa foliowe. Oczywiście nie są tak mocne jak ten firmowy (z tkaniny), ale traktuje je jako jednorazowy. Andrzej zabiera 10 litrowy tej samej fiirmy.
Na koniec odwiedziłem zaprzyjaźniony sklep rowerowy Harfa-Harryson. Bez żadnego problemu kupiłem klocki hamulcowe, kasetę (zębatki tylne), łańcuch i rękawiczki. Do tego otrzymałem cenny karton na rower (do samolotu)
Czekam jeszcze na statyw i sandały trekkingowe. Stare 10-letnie Karrimory były łaskawe się rozsypać tuz przed wyprawą.
cale szczescie ze sandaly rozpadly sie tuz przed wyprawa a nie na przykalad na lotnisku w Rydze:)
No tak…. do Rygi bym pojechał boso 😉
nie rozumiem w czym worki od pieniawy sa lepsze od zwyklych pojemnikow na wode, np 5L baniakow (ogolnodostepne w tamtych rejonach)?
Ano w tym że taki pusty worek można po złożeniu wcisnąć do kieszonki sakwy – gdy nie jest potrzebny. A 3 kanistry po 5 litrów to całkiem spora objętość i kłopot z ładowaniem na rower. Do tego dochodzi waga – worek waży kilkanaście gramów, kanister kilka razy więcej. No i ostatni argument – woda w worku ładnie się „ułozy” po włożeniu do sakwy, kanister ni hu-hu.