Pakowanie…
Rower
![]() |
| Rower przed złożeniem |
Grzebanie przy rowerze jak zawsze zajęło kilka godzin. Najpierw trzeba wymienić kasetę, łańcuch, pozostałe elementy układu napędowego dokładnie wyczyścić. Kontrola hamulców, ew. wymiany linek, klocków. Założyć bagażniki, sprawdzić czy wszystko jest o’k. Później jazda testowa i sprawdzanie skuteczności hamulców oraz działanie przerzutek. Na koniec zostaje rozłożenie roweru – koła, przedni bagażnik, kierownica, siodełko, przerzutka tylna oraz pedały. Całość wkładamy do pudła kartonowego i upychamy pomagając sobie gąbkami. Wszelkie uszkodzenia kartonu łatamy mocna taśmą, tak aby pudełko przeżyło trudy podróży.
Warsztat
Wyprawy tego typu w odludne tereny maja to do siebie, że trzeba być samowystarczalnym. Szczególnie jeśli chodzi o rower. Stąd zawsze jest walka pomiędzy zapewnieniem sobie komfortu posiadania wszystkich możliwych narzędzi i części zapasowych, a wagą. Kompromisem – dla mnie jest to co na zdjęciu poniżej.
Pakowanie
Cały pokój tonie w pozornym bałaganie. Kanapa, fotele, narożniki pokoju – wszystkie te miejsca są okupywane przez rzeczy czekające na spakowanie do sakw. Najwyżej – bo na oparciu kanapy usadowiły się ubrania. Poniżej w koszyku czeka na swoja kolej cała rodzina „foto”. Pod oknem na rozłożonej gazecie wylegują się narzędzia rowerowe. Fotele okupują puste jeszcze sakwy. Stół w kuchni należy do plastikowych pudełek kryjących przyprawy, kawę, Isostar. Tutaj tez odbywa się upychanie rozpuszczalnej kawy do małego pojemnika.


Przypomina mi się moje pakowanie ponad rok temu na moją pierwszą dużą wyprawę. Nie miałem jednak aż takich wielkich obostrzeń wagowych, więc mogłem sobie na troszkę luksusu pozwolić. Tylko czy luksusem jest wwożenie tego potem na długi podjazd
Do zobaczenia na II Spotkaniach podróżników rowerowych 😀