Podroz minela calkiem szybko – najpier 1,5 godziny do Rygi, a potem czterogodzinny lot do stolicy Uzbekistanu. Na lotnisku rowery musielismy nadac na specjalnym stoisku odpraw rzeczy niewymiarowych. Dzieki temu udalo nam sie – dokladnie zobaczyc nasze rowery na ekranie przeswietlarki. I to nie zwyklego RTG, tylko w kolorze, dzieki ktorym dokladnie widac z jakiego materialu jest wykonany bagaz. Malo tego… mamy zdjecia ! Poniewaz jednak mamy problemy z zamieszczeniem na blogu zdjec (tutaj net dziala wyjatkowo wolno) nie wiemy czy to zobaczycie teraz :-)

Z budynku lotniska wyszlismy o 2 w nocy. Oczywiscie odrazu zostalismy otoczeni przez taksiarzy. Po stargowaniu ceny pojechalismy do zarezerwowanego przez biuro hotelu. Po zameldowaniu doslownie padlismy na lozka.

Nie ma co ukrywac – skoro mamy "trzygwiazdkowy" hotel, liczylismy na extra sniadanie. Coz… rzeczywistosc okazala sie brutalna. Ale bylo zjadliwe.

Biuro (ktore mialo nam zalatwic wize turkemska) skontaktowalo nas ze Swietlana z tutejszego biura turystycznego Desert (nomen-omen) Rose Travel, ktora ma nam pomoc zalatwic wize turkenska. Ale jak to w azji… glownie czas sie spedza na czekaniu. Wiec i my czekamy, az Swietlana przyjdzie skastam i dopiero wtedy uda sie z papierami do ambasady. Generalnie zalatwienie wizy ma potrwac jeden dzien i kosztowac niestety az 150 baksow. Moze wyjjasni sie tez sprawa permitow – ktore moze sa potrzebne aby przejechac przez konieurgenczi w Turkmenii. Na razie to tyle, mamy nadzieje ze to dojdzie na bloga

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *