Około godziny 18 wróciłem z Puszczy Białowieskiej. Pierwsze co robię po wejściu do domu to sprawdzenie zawartości czekających na mnie przesyłek. Okazuje się że większość zamówionego sprzętu raczyła z różnych względów nie dotrzeć na czas… Liofilizaty i tabletki do uzdatniania wody na szczęście są. Nie tracę nadziei że worek na wodę dojedzie jutro. Bez reszty jakoś sobie poradzimy.

Na przygotowania pozostał raptem jeden dzień (na dodatek to sobota), mnóstwo spraw jeszcze do ogarnięcia, ciągle pod górkę a Marcin od rana zasypuje mnie złymi wiadomościami. Dzieje się tak dużo i tak szybko że trochę to wszystko do mnie nie dociera. „No trudno. Jak już wsiądziemy do samolotu to wszystko samo zacznie sie układać” mówię do Marcina przez telefon. Między optymizmem a naiwnością jest bardzo cienka granica ale tak właśnie myślę- gdy wyjdę z domu to będzie już tylko lepiej…

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *