Ale dzień! Zaczepił nas miejscowy i zaprosił na zwiedzanie i wystawną kolację. Wróciliśmy o północy do bazy. Za to rano masakra: byliśmy w ambasadzie, potem próbowaliśmy załatwić registrancje. Zażądano od nas po 300$ od łebka i straszono deportacją. W końcu zapłaciliśmy po 150$ i mamy upragnione bumagi. Z tego wszystkiego wynika, że konsul niewiele może.Jesteśmy na ostatniej stacji benzynowej przed pustynią. Wreszcie chłodniej, 28 stopni. Nasze żołądki trochę się zbuntowały. Do najbliższej wioski jest 90 km, może będzie tam zasięg.Udało się wyjechać 50 km za Ashabad, z wielkim trudem. Właśnie skończyliśmy kolację. Jutro…
continue reading →