Granica przekroczona

Udało się. Granica turkmeńska przekroczona. Masakra, przez cztery godziny mieliśmy dziewięć kontroli. Pogranicznicy nie chcieli uwierzyć, że dalej nie czeka na nas żaden człowiek z agencji turystycznej. Teraz jesteśmy w Merv, czas mamy bardzo dobry. Upał jest straszny 44 stopnie w słońcu i 35 w cieniu.continue reading →

Mamy wizy

Wizy dostaliśmy, ale są ważne od jutra na 10 dni. Zmiana trasy wyprawy. Jedziemy właśnie nocnym pociągiem (plackarta)do Buchary. Tam o 7 dalej łapiemy coś do granicy i przekraczamy ją. Cel to Merv i dalej Aszabad. Za 4 dni chcemy ruszyć przez KaraKum. Plan strasznie napięty. Obawiamy się problemów z meldunkami.continue reading →

Samarkanda

Z gory przepraszam za literowki, prawie niewidze znakow na klawiaturze - jest tak wytarta, bardziej sie domyslam co gdzie jest.Dzisiaj rano wstalismy o 5.00 aby zdazyc na 6 na pociag do Samarkandy. Trzeba powiedziec ze byl on bardzo porzadny i nasze rodzime PKP mogloby sie nieco nauczyc od Uzbekow. Czysto przestronnie, stoliki w przedzialach a na nich gazety, woda i cola. Do tego mozna zamowic herbate i kawe. Takz podroz upluynela calkie milo i po 3,5 godz. (ponad 300 km) dojchalismy do celu. Tutaj jak zawsze lapanie taxi i znajdywanie hotelu. gosc zaspiewal…continue reading →

Taszkent – czekamy

Wczoraj wieczorem - po cafejce internetowej poszlismy przyzwyczajac nasze zoladki do miejscowej flory bakteryjnej. Andrzej zajadal sie samsami (pierozkli z nadzieniem np. z ziemniaka lub dyni) a ja skosztowalem moich ulubionych szaszlykow baranich. Tutaj sa podawane z duza iloscia cebuli i z octem.Herbatka wieczornaPakowanie w hoteluDzisiaj rabno zabralismy sie za rowery. Chwile to zajelo, ale sa gotowe do podrozy. W czasie pracy zadzwonil telefon. To Swietlana z Desert Rose Travel Agency - poinformowala nas, ze wiz do Turkmeni nie bedzie na dzisiaj, ani na jutro. Byc moze uda sie 1 pazdziernika - czyli…continue reading →

Zdjecia…

Obiecane fotkiPrzeswietlenie rowerow w pudlach kartonowych::Rower Marcina Rower Andrzeja W samolocie Ulice s tutaj wybitnie szerokie, a pieszy musi miec pare w nogach zeby zdarzyc na jednym cykluNasz hotel *Narda - bardzo popularna gra (po polsku - Tryktrak) *zartujemycontinue reading →

Taszkent

Podroz minela calkiem szybko - najpier 1,5 godziny do Rygi, a potem czterogodzinny lot do stolicy Uzbekistanu. Na lotnisku rowery musielismy nadac na specjalnym stoisku odpraw rzeczy niewymiarowych. Dzieki temu udalo nam sie - dokladnie zobaczyc nasze rowery na ekranie przeswietlarki. I to nie zwyklego RTG, tylko w kolorze, dzieki ktorym dokladnie widac z jakiego materialu jest wykonany bagaz. Malo tego... mamy zdjecia ! Poniewaz jednak mamy problemy z zamieszczeniem na blogu zdjec (tutaj net dziala wyjatkowo wolno) nie wiemy czy to zobaczycie teraz :-) Z budynku lotniska wyszlismy o 2 w nocy.…continue reading →

W drodze…Warszawa

Pakowanie to jeden z bardziej męczących etapów wyprawy. Po wielu tygodniach przygotowań trzeba bardzo dokładnie pilnować aby każdy element ekwipunku został zabrany. Wręcz paranoiczne sprawdzanie "check-listy" w czasie gromadzenia rzeczy, a następnie pakowania. Nic nie może zostać zapomniane. W dodatku pakujemy sie jeszcze nie "na rower" ale "na samolot" - tak aby ilość pakunków była jak najmniejsza. Dodatkowo trzeba przewidywać, że jakiś bagaż ulegnie zagubieniu albo przyleci później. Sumarycznie mój bagaż wyszedł 22 kg + 6 podręcznego, a Andrzeja 16 + 4. Czyli w sumie mamy po rowno, biorąc pod uwagę sprzęt wspolny…continue reading →

Pakowanie…

RowerRower przed złożeniemGrzebanie przy rowerze jak zawsze zajęło kilka godzin. Najpierw trzeba wymienić kasetę, łańcuch, pozostałe elementy układu napędowego dokładnie wyczyścić. Kontrola hamulców, ew. wymiany linek, klocków. Założyć bagażniki, sprawdzić czy wszystko jest o'k. Później jazda testowa i sprawdzanie skuteczności hamulców oraz działanie przerzutek. Na koniec zostaje rozłożenie roweru - koła, przedni bagażnik, kierownica, siodełko, przerzutka tylna oraz pedały. Całość wkładamy do pudła kartonowego i upychamy pomagając sobie gąbkami. Wszelkie uszkodzenia kartonu łatamy mocna taśmą, tak aby pudełko przeżyło trudy podróży.WarsztatWyprawy tego typu w odludne tereny maja to do siebie, że trzeba być…continue reading →

Wszysko w wersji mini także apteczka

Mini worek, mini ogień i mini linaZamówionych tydzień wcześniej sandałów końcu nie odebrałem - sprawa przeciągnęła się, a firma nieco ją zawaliła.  Na szczęście w Skalniku (sieć dobrych wrocławskich sklepów górskich) były identyczne w moim rozmiarze. Przy okazji nie byłbym sobą gdybym nie kupił nowego wyprawowego szpeja. Tym razem tu jest ultralekki woreczek wodoszczelny 1-litrowy z zamknięciem zwijanym. Cena "jedyne" 34 zł. Przyda się do trzymania elektroniki i ochrony bardziej przed piaskiem, niż wodą.Zakupiłem także sprawdzony wcześniej i zaginięty łyżkowidelec firmy "Light my fire" Kosztuje tylko 9 zł, a jest genialnie prosty i…continue reading →